test mix_2
Jurata to dzielnica Jastarni cudownie zlokalizowana pośród lasów i wydm na Półwyspie Helskim. Jurata zaistniała na początku zeszłego wieku i od razu okrzyknięto ją miejscem letnich spotkań elit finansowych intelektualnych i artystycznych z całego kraju. W Juracie nie można się nudzić. Amatorzy kąpieli słonecznych korzystają z piaszczystej nadbałtyckiej plaży. Natomiast z plaży przy Zatoce Puckiej korzystają przede wszystkim wielbiciele sportów wodnych. Malownicze leśne okolice są znakomitym miejscem na piesze wędrówki. Wielbiciele jazdy na rowerze również znajdą dla siebie właściwy sposób wypoczynku ze względu na znajdującą się w Juracie dróżkę rowerową. Niedaleko stąd do Jastarni Władysławowa czy Chałup związku z tym że Jurata może stanowić doskonałą bazę wypadową i stwarza sposobność zapoznania się z innymi zakątkami wybrzeża.
Rodzaj obiektu:
Szukaj po nazwie:
Cena do:

Historia Juraty


Na początku XX w. „teraz” Juraty było inne. Wypełniał je wyłącznie szum morza, pomruki sosnowych borów porastających wydmy, szepty głaskanego przez wiatr piasku, krzyki polujących na ryby mew. Gdzieś wiła się piaszczysta droga do Helu. Kursowała tędy kolej wybudowana w latach 1922/23 r. I przystanęło tu kiedyś kilku…no, nie rycerzy, którzy postanowili wznieść tu wspaniały zamek, ale przedsiębiorców zdecydowanych, by wybudować tutaj nowoczesny, luksusowy kurort. I od razu wzięli się do roboty. Mawiają więc, że Jurata to „kurort z niczego”. Brakuje jej historii zakorzenionej w dalekiej przeszłości, ale nie legend dotyczących jej początków.

Najczęściej powtarzane w tej części Jastarni podanie  wyjaśnia, że Jurata… „zaczęła się” od miłości. Piękna, morska bogini o imieniu Jurata zakochała się w ubogim, lecz szlachetnym rybaku, który brzegi dzisiejszej Juraty upodobał sobie na swój łowiecki teren. Ojciec ślicznej bogini  - Gork myślał o uczuciu swej córki ze zgrozą, nie chciał nawet wyobrazić sobie biednego, skromnego rybaka u boku swej latorośli. Jurata jednak nie chciała ulec rodzicielskim napomnieniom, by o rybaku zapomnieć i serce swe na odpowiedniejszych dla niej kandydatów otworzyć. Któregoś razu nie mogąc wytrzymać z tęsknoty, wyłoniła się z morskich fal tuż przed rybakiem, onieśmielając go swym niepowtarzalnym wdziękiem. Chłopak zakochał się w niej bez pamięci, co zdołali zauważyć wszyscy mieszkańcy podmorskiej głębiny. Wieść o spotkaniu natychmiast dotarła więc do ojca bogini, który ze złości rozpętał na morzu taką burzę, że nawet mocny, mieniący się jak czyste złoto, bursztynowy pałac jego córki, rozpadł się na tysiące kawałeczków - ponoć do dzisiaj można je znaleźć na jurackiej plaży. Oprócz nich została jeszcze nazwa wschodniej dzielnicy Jastarni - Jurata.


Był 1928 r., kiedy wspomniani już przedsiębiorcy założyli Spółkę Akcyjną „Jurata”. Spółka ta wydzierżawiła od państwa 150 ha ziemi na Półwyspie Helskim i rozpoczęła prace budowlane. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać eleganckie wille, domy letniskowe i hotele, wszystkie komfortowe, piękne, nastawione na bogatych i nietuzinkowych gości. Obiekty wcale nie musiały czekać na odwiedziny, letnicy zjawili się w nich prędko i gromadnie, wszak w broszurze reklamowej, wydanej z okazji otwarcia w Juracie pierwszego sezonu, w maju 1931 r. napisano: „(...) stała temperatura jest w tej miejscowości o wiele łagodniejsza, wobec przykrycia lasów, chroniących przed wiatrem, niż to ma miejsce w Gdyni i nawet w Warszawie, oraz na całym wybrzeżu morskim. Jeszcze większa różnica na korzyść Juraty daje się zauważyć pod względem ilości dni słonecznych o wysokiej insolacji”. Goście dojeżdżali tu koleją, a od 1935 r., kiedy wybudowano do Juraty szosę, również automobilem. Do Jastarni mogli dostać się statkiem płynącym z Gdyni.

Z czasem, największą renomę wśród tutejszych obiektów wypoczynkowych wyrobił sobie hotel „Lido” wzniesiony na przełomie 1932/33 r. To właśnie jego progi zaszczycali swą obecnością Wojciech Kossak i jego córki – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec, która o Juracie napisała, że stała się „najelegantszym i najbardziej snobistycznym miejscem na Wybrzeżu”. Jego goście korzystali z połączenia telefonicznego z samym Paryżem. Wieczory upływały na dancingach, sobotnie wieczory na balach stanowiących wyśmienite okazje do zaprezentowania wykwintnych kreacji, zapoznania się z innymi letnikami, nawiązania romansów, poplotkowania.

Juratę nawiedzali także m.in. mający w niej swe rezydencje hrabiowie Tyszkiewiczowie i hrabiowie Potoccy. Odkąd w 1935 r. ruszyła działalność oczywiście luksusowej „Cafe-Cassino”, na miejscu której znajduje się dziś hotel „Bryza” (ul. Międzymorze 2), śmietanka towarzyska nawiedzająca Juratę, bawiła również tam, na słynnych dancingach. Artyści wizytujący kurort, m.in. wspomniany już Wojciech Kossak, ale także malarze Wojciech Weiss czy Mieczysław Lurczyński wybierali często kawiarnio-galerię „Juratkę” (ul. Międzymorze 3) założoną przez malarza Wiesława Poznańskiego, w której wystawiali swoje obrazy.

Po II wojnie światowej elitarny charakter Juraty usiłowano zmienić na egalitarny, wznosząc tu zakładowe, resortowe i związkowe ośrodki wypoczynkowe. Zbudowano także drewniane molo spacerowe, wiodące w głąb wód Zatoki Puckiej. Obecnie Jurata zaczyna odzyskiwać swój niepowtarzalny klimat, dostępny zwłaszcza dla elit finansowych, artystycznych, biznesowych czy politycznych.

    Komentarze
    Imię i nazwisko / nick:


    Brak wpisów.