Jurata

Jurata ulokowana na Mierzei Helskiej, będąca wschodnią częścią miasta Jastarnia, położona między Zatoką Pucką na południu i otwartym Bałtykiem na północy, stała się kultowym miejscem wypoczynku, do którego letnią porą lgną zamożni turyści. Tereny oblewane z każdej strony słońcem, pełne ekskluzywnych hoteli i pensjonatów stanowią doskonałą bazę wypadową dla nieco bardziej wymagających urlopowiczów. Urokliwe krajobrazy i wygoda sprawiają, że wszelkie troski dnia codziennego odkładamy na bok, oddając się wyłącznie rozrywkom i przemyśleniom. Niezwykle czyste powietrze przesycone jodem - tak bardzo cenionym przez lekarzy z pewnością przysłuży się alergikom, kobietom w ciąży oraz wszystkim tym, którzy potrzebują zmiany klimatu. Spacery plażą, do której dostęp mamy z obu stron mierzei, stanowią niemal czynność obowiązkową dla wszystkich urlopowiczów, podobnie jak przemierzenie tamtejszego molo. 

Warto podkreślić, że poza plażowaniem mamy tu dostęp do bujnego sosnowego zalesienia okolicznych rejonów, tylko miejscami wykarczowanych na potrzeby wybudowania komercyjnych kurortów. Jurata to przylądek o potencjale turystycznym, którego nie odkryto jeszcze w poprzednim stuleciu. Turystyka zdążyła jednak rozwinąć się tutaj zadziwiająco szybko. 

O unikalnym charakterze miejscowości świadczyć może choćby obecność sław. Piaski Juraty deptali swego czasu Wojciech Kossak, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Jan Kiepura i wielu innych. Pierwszy z artystów zainspirowany urokami piaszczystych plaż i morskiej bryzy stworzył obraz “Zaślubiny z morzem” podziwiany do dzisiaj na ulicy Świętopełka. Przywiązanie gwiazd do Juraty z pewnością stanowi dobrą wizytówke dla miejscowości, często stawianej najwyżej w rankingach na najatrakcyjniejsze miejsca na Półwyspie Helskim. Wakacje tutaj poleca się zarówno rodzinom, z racji zróżnicowania atrakcji trafiających do wszystkich grup wiekowych, jak i zakochanym parom, ze względu na niezwykle romantyczne scenerie.

Baza noclegowa:

Dodaj opinię

Na początku XX w. realia Juraty były inne niż obecnie. Wypełniały je wyłącznie odgłosy dziewiczej natury, nie skażonej jeszcze działalnością człowieka. Wówczas wiła się tutaj piaszczysta droga do Helu, której towarzyszyły niezwykle okoliczności przyrody. W latach 1922 i 1923 wybudowano tutaj kolej, która przemierzała cały półwysep Helski, a dwa lata później można już było dotrzeć do Juraty automobilem

Rozkwit miasteczka miał miejsce kilka lat później.Przystanęło tu niegdyś kilku przedsiębiorców, zdecydowanych by wybudować tutaj nowoczesne, luksusowe uzdrowisko morskie, jakiego w Polsce brakowało. Do pracy nie trzeba było ich długo zachęcać, zaczęli niemal natychmiast zakładając Spółkę Akcyjną “Jurata” w 1928 roku. Mawiają więc, że Jurata to „kurort z niczego”. Spółka wydzierżawiła od państwa 150ha ziemi na Półwyspie Helskim i rozpoczęła prace budowlane. Jak grzyby po deszczu zaczęły tu wówczas wyrastać eleganckie wille, domy letniskowe i hotele. Wszystkie komfortowe, piękne, nastawione na bogatych i nietuzinkowych gości. Obiekty wcale nie musiały długo czekać na odwiedziny, letnicy zjawili się w nich bowiem prędko i gromadnie, wszak w broszurze reklamowej, wydanej z okazji otwarcia w Juracie pierwszego sezonu, w maju 1931 r. napisano: „(...) stała temperatura jest w tej miejscowości o wiele łagodniejsza, wobec przykrycia lasów, chroniących przed wiatrem, niż to ma miejsce w Gdyni i nawet w Warszawie, oraz na całym wybrzeżu morskim. Jeszcze większa różnica na korzyść Juraty daje się zauważyć kiedy weźmiemy pod uwagę ilość dni słonecznych o wysokiej insolacji (czyli mocy promieniowania przypadającej na konkretny obszar)”. 

Ten niezwykły walor stawiał miejscowość ponad obecnymi grodami wiądącymi prym w turystyce. Mimo iż tutejszejszym ziemiom brakuje historii zakorzenionej w dalekiej przeszłości, nie brak jednak legend dotyczących ich początków.Najczęściej powtarzane w tej części Jastarni podanie wyjaśnia, że Jurata… „pozaczęła się” od miłości. Piękna, morska bogini o imieniu Jurata zakochała się w ubogim, lecz szlachetnym rybaku, który brzegi dzisiejszej Juraty upodobał sobie na swój łowiecki teren. Ojciec ślicznej bogini - Gork myślał o uczuciu swej córki ze zgrozą, nie chciał nawet wyobrazić sobie biednego, skromnego rybaka u boku swej latorośli. Jurata jednak nie chciała ulec rodzicielskim napomnieniom, by o rybaku zapomnieć i serce swe na odpowiedniejszych dla niej kandydatów otworzyć. Któregoś razu nie mogąc wytrzymać z tęsknoty, wyłoniła się z morskich fal tuż przed rybakiem, onieśmielając go swym niepowtarzalnym wdziękiem. Chłopak zakochał się w niej bez pamięci, co zdołali zauważyć wszyscy mieszkańcy podmorskiej głębiny. Wieść o spotkaniu natychmiast dotarła więc do ojca bogini, który ze złości rozpętał na morzu taką burzę, że nawet mocny, mieniący się jak czyste złoto, bursztynowy pałac jego córki, rozpadł się na tysiące kawałeczków - ponoć do dzisiaj można je znaleźć na jurackiej plaży.

Wschodnia dzielnica Jastarni - Jurata niewiele potrzebowała czasu by stać się podłożem dla ośrodków na najwyższym europejskim poziomie. Z czasem, największą renomę wśród tutejszych obiektów wypoczynkowych wyrobił sobie hotel „Lido” wzniesiony na przełomie 1932/33 r. To właśnie jego progi zaszczycali swą obecnością Wojciech Kossak i jego córki – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec, która o Juracie napisała, że stała się „najelegantszym i najbardziej snobistycznym miejscem na Wybrzeżu”. Goście hotelowi mogli korzystać z połączenia telefonicznego z samym Paryżem. Wieczory upływały na dancingach, a sobotnie noce na balach stanowiących wyśmienite okazje do zaprezentowania wykwintnych kreacji, zapoznania się z innymi letnikami, nawiązania romansów, poplotkowania. 

Juratę nawiedzali także m.in. mający w niej swe rezydencje hrabiowie Tyszkiewiczowie i hrabiowie Potoccy. Odkąd w 1935 r. ruszyła działalność luksusowej „Cafe-Cassino”, na miejscu której znajduje się dziś hotel „Bryza” (ul. Międzymorze 2), śmietanka towarzyska nawiedzająca Juratę, bawiła również tam, na słynnych dancingach. Artyści wizytujący kurort, m.in. wspomniany już Wojciech Kossak, ale także malarze Wojciech Weiss czy Mieczysław Lurczyński wybierali często kawiarnio-galerię „Juratkę” (ul. Międzymorze 3) założoną przez malarza Wiesława Poznańskiego, w której wystawiali swoje obrazy. 

Po II wojnie światowej elitarny charakter Juraty usiłowano zmienić na bardziej uniwersalny, wznosząc tu zakładowe, resortowe i związkowe ośrodki wypoczynkowe. Zbudowano także drewniane molo spacerowe, wiodące w głąb wód Zatoki Puckiej. Obecnie Jurata zaczyna odzyskiwać swój niepowtarzalny klimat, dostępny zwłaszcza dla elit finansowych, artystycznych, biznesowych czy politycznych. Jak mówią dzisiejsi goście uzdrowiska, czuć tu ducha dawnych lat, mimo całej otaczającej nowoczesności.

Co myślicie, czy polecacie, czy warto zobaczyć - odwiedzić: Jurata opinie pozostawione przez internautów. Czy warto z małymi dziećmi - jaka jest Wasza opinia?
Ocena
Polecane dla:
Dla dwojga
Dla dzieci
Dla dorosłych
Dla seniorów
Tagi
Zobacz również:
Rozwiń
Linki do głównych kategorii noclegowych:
Rozwiń
  • Twój notes jest pusty. Dodaj do niego obiekty, aby móc łatwiej je znaleźć lub porównać.
Dodano do notesu