Plaże podwyższonego ryzyka - z lekkim przymrużeniem oka;)

             Leżak ustawiony. Olejek nałożony. Okulary przeciwsłoneczne na nosie. Dzieci w rękawkach lub dmuchanym kole, żona zabezpieczona przed wiatrem, piaskiem i lubieżnymi spojrzeniami innych plażowiczów. Czas zacząć relaks na jednej z pięknych polskich plaż. W końcu!
             Po pewnym czasie jednak zadowolenie ustępuje naszej polskiej naturze malkontentów. Lubimy sobie ponarzekać i po marudzić. A co! W końcu woda za zimna, słońca za mało, a piasek jakiś taki mniej złoty niż w folderze turystycznym. Co to w ogóle ma być!
            Zanim jednak do końca zdekonstruujemy swój wymarzony i planowany od miesięcy urlop, zobaczmy, że mogło być znaczeni gorzej. W końcu mogliśmy trafić na jedną z najkoszmarniejszych plaż świata np. do Rio. Dlaczego tam? Bo właśnie w Copacabanie znajduje się miejsce uznawane za najpiękniejszą, ale i najbardziej niebezpieczną, plażę świata. Wysoka przestępczość sprawia, że za dnia możemy zostać pozbawieni swojego dobytku, nocą zaś oprócz wartościowych przedmiotów stracić możemy także życie. Wszystko z powodu zatrważająco wysokiego stopnia przestępczości występującego w Brazylii. Oprócz ludzi, podczas urlopu mogą nam zagrozić również zwierzęta i nie tylko te morskie. Na plaży jednego ze stanów USA – Virginii często spotkać można dzikie lisy. Te z pewnością potrafią uprzykrzyć wakacyjny relaks. Może lepiej wejść do wody? Niekoniecznie. A z pewnością nie jest to najlepszy pomysł, jeżeli wylądowaliśmy w RPA lub Indiach. W pierwszym z wymienionych miejsc, zanim postanowimy ochłodzić się w falach Oceanu Indyjskiego, lepiej zaopatrzmy się w stalową klatkę, która ochroni nas przed rekinami. Te, co prawda polują głównie na foki, jednak kto wie, czy przepływający obok żarłacz, nie postanowi akurat urozmaicić nami swojej codziennej diety.
Co prawda statystycznie tylko co piąty atak rekina należy do śmiertelnych, jednak kto wie, co się stało z naszymi czterema poprzednikami?
            W przeciwności do RPA w Indiach przed zagrożeniem ze strony oceanu nie ochroni nas klatka. Tutaj szkodliwa dla zdrowia jest sama woda. Najbardziej zanieczyszczoną
znajdziemy na plaży Chowpatty w Bombaju. Kąpiel tu grozi całą plejadą ciekawych i egzotycznych zakażeń, które z dużym prawdopodobieństwem staną się jednymi z gorszych pamiątek z wakacji, jakie przyszło nam przywieść z zagranicznego urlopu.
             Poza rekinami, dzikimi lisami, drobnoustrojami i chemią grozić nam mogą również meduzy. Największe ich skupiska czekają na nas u północnych wybrzeży Australii. Kontynentu słynącego z pięknych plaż i doskonałych warunków dla surferów. Jak to mówią – coś za coś. Galaretowate żyjątka uznawane są za jedne z najgroźniejszych na ziemi. (Wskutek oparzeń spowodowanych przez meduzy od 1954 roku zmarło prawie 6000 osób).
             Nie północna Australia? To może Floryda. Jeżeli tak to lepiej dwa razy się zastanowić, zanim wybierzemy plaże New Smyrna. To tutaj dochodzi do większej ilości niesprowokowanych ataków rekinów, niż na całym wybrzeżu RPA w analogicznym odcinku czasu, a jak wcześniej ustaliliśmy, ratowanie życia przed tymi ogromnymi stworzeniami nie przoduje w rankingach wakacyjnych rozrywek. Poza rekinami na New Smyrna Beach czekają na nas równie częste, co niebezpieczne wyładowania atmosferyczne. Według Amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej w ciągu 9 lat doszło tu do 71 zgonów spowodowanych porażeniem piorunem.
            Na szczęście w tym roku wybraliśmy polską plażę. Może drogo. Może bez gwarancji słonecznej pogody przez cały czas trwania urlopu? Za to bezpiecznie i bez zmartwień. No może z wyjątkiem tych związanych ze świeżością zjedzonej godzinę temu fląderki...

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij