Mała ściągawka o najważniejszych atrakcjach Juraty

Wśród najlepiej rozpoznawalnych kurortów na polskim wybrzeżu, Jurata z pewnością zajmuje jedno z czołowych miejsc. Mimo tego że stanowi część Jastarni, to w świadomości sporej części Polaków funkcjonuje jako samodzielne miasteczko. Nawet prezydencka willa wczasowa, znajdująca się w administracyjnych granicach Helu, przez większość przypisywana jest do Juraty… Co sprawia, że akurat ten malowniczy zakątek nad Morzem Bałtyckim i Zatoką Pucką cieszy się aż tak dużą renomą? Najpewniej dostępne odpoczywającym turystom atrakcje oraz unikalny klimat tego małego miasteczka.

Pierwsze, co przychodzi na myśl na hasło “wakacje nad morzem”, to plaże - najlepiej szerokie, z mięciutkim i czystym piaskiem oraz sporą ilością wolnego miejsca. W Juracie, jak to w popularnym kurorcie, problem może być tylko z tym ostatnim. Poza tym nierozwiązywalnym kłopotem, turyści właściwie nie muszą się o nic martwić, tylko skupić się na zasłużonym odpoczynku. Miłośników sportów wodnych - windsurfingu, żeglarstwa, kitesurfingu itd. - lepiej skierować na plaże południowe. Tam swoje bazy ma większość szkółek, tam wiatr i woda wybaczają więcej niż na otwartym morzu.

W każdej nadbałtyckiej miejscowości niebywale istotnym punktem jest przystań lub port. Prywatne jachty mogą zacumować w Juracie przy nowoczesnym molo, natomiast rybackie kutry zawijają w Kuźnicy albo Jastarni. Tam też winni udać się wszyscy, którzy myślą o zafundowaniu sobie poważnej wędkarskiej wyprawy. Niektórzy szyprowie łączą zawodowe rybołówstwo z działalnością turystyczną i organizują takie sportowe rejsy.

À propos aktywnego wypoczynku, to w Juracie jest kilka interesujących opcji. Niezobowiązujący spacer lub jazdę na rowerze można wzbogacić o przyrodnicze walory edukacyjne. To dzięki trzem specjalnym ścieżkom, prezentującym szereg ciekawostek na temat Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Przy hotelach działają ogólnodostępne baseny oraz korty tenisowe. Potrzebujący ponadnormatywnych dawek adrenaliny mogą sprawdzić się w parku linowym, wzbić się w przestworza jednym z samolotów oczekujących na lądowisku w Jastarni, zanurkować do jednego z wielu wraków albo zaszaleć za kierownicą na torze kartingowym, położonym w nie tak odległym Władysławowie.

Jurata będzie niezłą destynacją również dla tych urlopowiczów, którzy nie wyobrażają sobie wyjazdu bez zwiedzania i przywiezienia całego albumu ładnych zdjęć. Z pewnością bardzo fotogeniczny jest pomnik legendarnej Juraty - nieszczęśliwie zakochanej córki Gorka, boskiego władcy mórz. Jeśli chodzi o rzeczywiste postacie, to z miasteczkiem bardzo blisko związany był Wojciech Kossak, którego również upamiętniono monumentem. Genialny malarz miał w Juracie letniskowy domek, gdzie stworzył choćby “Zaślubiny Polski z morzem”.

W kwestii zabytków Jurata jest raczej monotematyczna. Zdecydowana większość z nich to wybudowane w latach ‘30 ubiegłego wieku wille i pensjonaty, powstałe na fali wzmożonego zainteresowania wypoczynkiem w tej miejscowości. Na tym tle wyróżnia się jastarniańska chata rybacka, wzniesiona pod koniec XIX stulecia w głównej mierze z tego, co wzburzone morze wyrzuciło na brzeg. Stawianie chałup z resztek okrętów było niegdyś całkiem powszechną praktyką na Kaszubach. Obecnie w tradycyjnej checzy mieści się regionalne muzeum.

Na chwilę uwagi zasługuje również lokalna architektura sakralna. Kościół Nawiedzenia NMP w Jastarni z 1931r. wyróżnia się marynistycznymi polichromiami, utrzymanymi w odcieniach bieli, seledynowego i niebieskiego. Wiele pięknych nawiązań do nadmorskiego stylu życia i kultury widać także w kuźnickim kościele św. Antoniego Padewskiego. Budowa neobarokowej świątyni zakończyła się w 1933r. - niektóre elementy wyposażenia są znacznie starsze, jak choćby obraz ilustrujący ocalenia św. Piotra przed utonięciem czy stacje drogi krzyżowej. Miłośnikom sztuki religijnej wypada jeszcze przypomnieć, iż oba kościoły goszczą Otwarty Metropolitalny Festiwal Piosenki Religijnej, organizowany rokrocznie w sierpniu.

Jak widać po wyliczance powyżej, wczasy w Juracie to może być coś więcej niż tzw. “plażing”. A przecież jest jeszcze całkiem blisko Hel, jest Władysławowo, jest Puck… To daje niebywale szeroki wybór spośród mnóstwa godnych osobistego sprawdzenia atrakcji.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij