Cóż zrobić, gdy w Juracie psuje się pogoda

Przyjemnie wysoka temperatura, bezchmurne niebo, intensywne promienie słońca - idealne warunki do wypoczynku nad morzem. Niestety nie zawsze można liczyć na pełną współpracę ze strony czynników atmosferycznych - chłód, deszcz i przenikliwy wiatr potrafią bardzo skutecznie wygonić wczasowiczów z plaż. Nie po to przyjeżdża się do takiego kurortu jak Jurata, żeby przesiadywać po pokojach. Na szczęście ta część Jastarni, jak też kilka okolicznych miejscowości, posiada interesujący zestaw “wodoodpornych” atrakcji.

Na początek pokrótce o niezłej alternatywie dla tych wszystkich, którzy nie wyobrażają sobie wakacji bez szalonej zabawy w wodzie. Jeśli aura nie pozwala wyszaleć się na nadmorskich kąpieliskach, pewną namiastkę tej rozrywki dają baseny. W Juracie w przeważającej części są to obiekty hotelowe, ale udostępniane praktycznie wszystkim chętnym. Bodaj najbardziej rozbudowany jest “Kompleks Tropicana” - park wodny w hotelu “Morskie Oko”, posiadający m.in. zjeżdżalnie, przeciwprąd urozmaicający pływanie, wodne bicze czy jacuzzi. Najbliższy klasyczny, zauważalnie większy aquapark to prawdopodobnie “Aquarius” we Władysławowie, działający na terenie Centralnego Ośrodka Sportu i Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie.

Fatalna pogoda to doskonała okazja do tego, by wybrać się na zwiedzanie. Na północnych Kaszubach łowienie ryb to coś więcej niż codzienna praca, zatem w okolicach Juraty powstało sporo muzeów o tej tematyce. Zapewne najciekawszymi zbiorami dysponuje Muzeum Rybołówstwa na Helu. Mieści się ono na terenie dawnego kościoła, zbudowanego jeszcze w średniowieczu. Zabytkowa siedziba to też spory atut prowadzonej przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie Chaty rybackiej. Zebrano tu nie tylko piękną kolekcję, ale też odtworzono XIX-wieczną, tradycyjną checz. Domowe sprzęty z dawnych czasów stanowią podstawę wystawy w Muzeum Pod Strzechą.

Pasjonaci historii powinni bezwzględnie wybrać się w rejon Helu, gdzie w kilku bunkrach, stanowiskach artyleryjskich i innych starych placówkach wojskowych urządzono Muzeum Obrony Wybrzeża. Większość obiektów pamięta czasy II Wojny Światowej, aczkolwiek “Rejon Umocniony Hel” rozwijano jeszcze w latach ‘70 minionego wieku. Ciekawie prezentuje się także lokalna architektura sakralna. Jastarniański kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w 1931 roku, wyróżnia się marynistycznymi motywami w zdobieniach i wyposażeniu. Nawiązań do lokalnej kultury rybackiej nie szczędzili również architekci neobarokowej świątyni pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego. Budowa tego przybytku zakończyła się w 1933r.

W razie intensywnej ulewy nad Juratą, dobrym pomysłem będzie wybranie się w nieco ponad 20-kilometrową podróż do Władysławowa, do tamtejszego Domu Rybaka. Wieża miejskiego ratusza służy nie tylko jako znakomity, lepszy niż latarnie morskie w regionie punkt widokowy. Swoją siedzibę mają tutaj dwa niezwykłe muzea. Na trzecim piętrze znajduje się królestwo tysięcy najróżniejszych owadów, z motylami w roli głównej. Naturalnie nie pokazuje się żywych stworzeń, tylko odpowiednio spreparowane okazy z wielu stron ziemskiego globu. Dwie kondygnacje wyżej można dostać “magicznego zawrotu głowy”, a to z powodu Muzeum Iluzji. Typowo wesołomiasteczkowa zabawa, połączona jednak z interaktywną lekcją optyki.

Jeśli chodzi o zabytki w samej Juracie, to prawie wszystkie są pensjonatami, willami i letniskowymi domami wybudowanymi w latach ‘30 XX wieku - wciąż wykorzystywanymi jako obiekty noclegowe. Na szczęście są znacznie ciekawsze sposoby ma “przeczekanie” deszczowej pogody, niż kontemplacja w czterech ścianach.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij